Zmarły aktor Edward Linde-Lubaszenko we wspomnieniach iławskiego fotografika Czesława Wasiłowskiego. (Fot. kadr z nagrania. Autor: Bartosz Gonzalez.)
Trwają przygotowania do pożegnania wybitnego aktora i pedagoga śp. Edwarda Linde-Lubaszenki. Jego pogrzeb za zgodą Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego odbędzie się z honorami państwowymi. Artystę, znanego z wielu ról filmowych i teatralnych, z sentymentem i uznaniem wspomina wiele osób ze świata polskiej kultury i sztuki. Okazuje się, że w jego biografii jest też iławski ślad.
Sentymentalny, luźny – tak śp. Edwarda Linde-Lubaszenkę wspomina iławski fotografik Czesław Wasiłowski.
Jak opowiada, miał okazję poznać aktora podczas jego pobytu w Iławie, gdzie spędzał on wakacje wraz z synem Olafem, obecnie również znanym aktorem.
"Najlepiej jest być bogatym, mądrym i pięknym. A jeszcze lepiej jest być głodnym, biednym i paskudą. Mocno z całej siły Cię pozdrawiam, Edward Lubaszenko" – te słowa widnieją w należącej do Iławianina pamiątkowej księdze.
Jak mówi iławski fotografik, wpis ten pochodzi z sierpnia 1983r., kiedy to otworzył on w Iławie pierwszą w Polsce prywatną galerię fotografii.
- W sierpniu Edward z synem Olafem był dwa tygodnie na wakacjach na działkach z domkami letniskowymi, gdzie dzisiaj jest Lipowy Dwór. Z Iławy był pan Adam Romanowski, aktor, który grał w Starym Teatrze w Krakowie, który znał się z właścicielem i pośredniczył w tym wszystkim. Edward oglądał w głównym wydaniu dziennika o 19:30 informację o pierwszej w Polsce prywatnej galerii. Będąc w Iławie, pytał wielu ludzi o to, gdzie ją odnaleźć. Zapukał – galeria była czynna w każdy czwartek od 11:00 do 19:00 – wszedł i tak się spotkaliśmy. Olaf miał wówczas 5 lat, troszkę mu pokazałem Iławę i odprowadziłem na Lipowy Dwór. Później widzieliśmy się wszyscy jeszcze kilka razy.
Galeria, jak wspomina Iławianin, mieściła się w prywatnym mieszkaniu. Wzbudziła niemałe zainteresowanie, w końcu otworzył ją fotografik uhonorowany już wówczas złotym medalem Amerykańskiego Towarzystwa Fotograficznego na wystawie w Stanach Zjednoczonych (miało to miejsce w 1980 roku). Przyjeżdżały całe wycieczki, a niezadowolona była jedynie pani sprzątająca, bo miała wiele pracy. O tej galerii napisano podobno 7 prac magisterskich. Czesław Wasiłowski przyznaje, że to były inne czasy, które przeminęły bezpowrotnie.
Zostały wspomnienia, zdjęcia i inne pamiątki, którymi zawsze warto podzielić się z innymi.
Red. kontakt@infoilawa.pl.
Wideo: Bartosz Gonzalez.







6Komentarze
Portal infoilawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
Przed chwilą przejrzałem listę Zasłużonych dla Iławy ( 12 lutego 2026 ). Na tej liście nie znajduję Pana Czesława Wasiłowskiego. Na Wikipedii patrzę: jest wiele nagród i wyróżnień, ale nie widzę, żeby był wpisany na listę Zasłużonych dla Iławy. Czy to nie wstyd dla elit iławskich - radnych i bezradnych wszelkiej maści, historyków. literatów? Człowiek tak znany, a tak zapomniany? Tyle lat sławi Iławę swoimi fotografiami. Kustosz pamięci; człowiek kronika. Jak to możliwe?
35-ty chodzi w gumofilcach i w berecie z antenką
nie będę odnosił się do debilnego bełkotu poniższego sfraniałego 35-tego idioty. Poniższym kretynem proszę się nie przejmować. To przypadek kompletnie nierokujący bo na furmance w gumofilcach, w kufajce i w berecie z antenką ten absolwent pięcioletniego uniwersytetu poganiał kunia aż kuń zemdlał.
nie będę odnosił się do debilnego bełkotu poniższego sfraniałego 35-tego idioty. Poniższym kretynem proszę się nie przejmować. To przypadek kompletnie nierokujący bo na furmance w gumofilcach, w kufajce i w berecie z antenką ten absolwent pięcioletniego uniwersytetu poganiał kunia aż kuń zemdlał.
Ze względu na odczuwany szacunek wobec Mistrza Czesława Wasiłowskiego, tym razem nie będę odnosił się do debilnego bełkotu poniższego franusiowego idioty. Ale na jego przykładzie Szanowni Czytelnicy mogą dokładnie poznać na czym polega neurotyczna, dolegliwa psychopatia w połączeniu z kompletną, wzorcową głupotą i prymitywizmem umysłowym. PS. Serdeczne pozdrowienia dla Mistrza Czesława. A poniższym kretynem proszę się nie przejmować. To przypadek kompletnie nierokujący.
na furmance w gumofilcach, w kufajce i w berecie z antenką to nasz absolwent pięcioletniego uniwersytetu poganiał kunia aż kuń zemdlał.