REKLAMApod omegą
ZDZ
REKLAMAMajka
 To jest ostatni wywiad, jakiego komukolwiek udzielam – zapowiedział na samym początku rozmowy z nami Maciej Rygielski, wicestarosta powiatu iławskiego

To jest ostatni wywiad, jakiego komukolwiek udzielam – zapowiedział na samym początku rozmowy z nami Maciej Rygielski, wicestarosta powiatu iławskiego (Fot. Mateusz Partyga)

- To jest ostatni wywiad, jakiego komukolwiek udzielam – zapowiedział na samym początku rozmowy z nami Maciej Rygielski, wicestarosta powiatu iławskiego, który ponownie wybrany został szefem lokalnych struktur Koalicji Obywatelskiej. W takim razie – koniecznie musimy w trakcie tego wywiadu zapytać o kwestie, o które być może w przyszłości już nie będzie okazji zapytać!
 

„Partyjność w Polsce poszła chyba za daleko” – to jedna z myśli rzuconych przez Macieja Rygielskiego w trakcie naszej rozmowy. Wątków jest jednak dużo więcej – rozmawiamy o pochodzeniu i poglądach lokalnego samorządowca, o niełatwym rozstaniu politycznym z Bernadetą Hordejuk i niełatwych relacjach z burmistrzem Iławy, Dawidem Kopaczewskim. O ewentualnych następcach gracza numer jeden lokalnej polityki – nawet jeśli z tym tytułem nie zgadza się w pełni – także pogadaliśmy.


A zatem, zapraszamy do lektury – być może ostatniego – wywiadu z Maciejem Rygielskim.


Mateusz Partyga, Info Iława: Czy lubi Pan władzę? W kontekście samorządu rzecz jasna.

Maciej Rygielski, wicestarosta powiatu iławskiego: To jest pytanie dziwneTak jak większość ludzi, wolę zarządzać niż być zarządzanym. Przekonania mam demokratyczne, dlatego uważam, że każda władza – niezależnie od szczebla – powinna być ograniczona zasadami i skutecznym mechanizmem blokującym, czyli prawem.


MP: Przez lata był Pan nauczycielem i zawsze zastanawiał mnie fakt, jak to się dzieje, że nauczyciele bardzo często trafiają do lokalnej – i nie tylko lokalnej – polityki. Jak to wyglądało w Pana przypadku? Jak doszło do tego, że Maciej Rygielski został politykiem?

MR: - Dlaczego nauczyciele trafiają do samorządów? Nie wiem – może to kwestia rozpoznawalności? Akurat moja droga do polityki samorządu była dość przypadkowa, aczkolwiek sprawy społeczne, także polityczne, interesowały mnie do dawna, niemniej jednak było to zainteresowanie bierne. Nie myślałem o jakimś głębszym zainteresowaniu życiem politycznym choć też przyznam, że w latach młodości i trochę później byłem dość bezkrytyczny, naiwny wręcz w ocenie otaczającej mnie rzeczywistości, także politycznej. I mogę o tym powiedzieć na podstawie konkretnego wydarzenia z historii Polski, mowa o upadku komunizmu – myślałem, że po 1989 roku świat wokół nas będzie idylliczny, pozbawiony swarów i różnic politycznych. Wpływ na to miał dom, w jakim się wychowałem i z którego się wywodzę – to rodzina tradycyjnie katolicka z ludycznym patriotyzmem oraz z niegroźnym, ale jednak – antysemityzmem.

Koligacje rodzinne miały wpływ na moje postrzeganie świata. Obydwaj moi dziadkowie mają przeszłość związana z endecją. Ojciec ukrywający się przez całą okupację w Warszawie był żołnierzem Armii Krajowej, a po powstaniu więźniem obozów w Dachau i Mathausen.

Po II wojnie światowej moja rodzina została zdziesiątkowana, w większości przez bolszewizm sowiecki. To wszystko miało wpływ na poglądy moje i mojej rodziny. Jako dorosły człowiek zacząłem postrzegać rzeczywistość nieco inaczej. Duży wpływ na to miała osoba mojego kolegi i przyjaciela, Witolda Gnieciaka, nieżyjącego już niestety nauczyciela historii.

Wstąpienie do Platformy Obywatelskiej było odpowiedzią po rozpadzie Akcji Wyborczej "Solidarność". W tamtym czasie dominacja lewej strony politycznej była wyjątkowo druzgocąca.


MP: Tajemnicą poliszynela jest fakt, że w rzeczywistości to Pan jest najważniejszą osobą lokalnej polityki nie tylko w strukturach Koalicji Obywatelskiej, ale w ogóle. Od kilkunastu lat obserwuję naszą scenę polityczną i też widzę, że to Maciej Rygielski jest graczem numer jeden. Proszę wyprowadzić mnie z ewentualnego błędu lub potwierdzić tę tezę.

MR: - Funkcjonuję w samorządzie już ok. 25 lat. To długo i może dlatego jest taka ocena mojej osoby. Przypisuje mi się działania, na które nie mam wpływu, albo też mój wpływ jest znikomy. Trwam tylko dlatego, iż młodzi ludzie z mojego otoczenia tego chcą, a i mi miło z nimi pracować. Pomagam. Innym czynnikiem, który każe mi trwać w polityce, wynika z mojej paskudnej wady: póki mam przed sobą przeciwnika to nie schodzę z linii... To przeciwności i przeciwnicy  napędzają mnie do działania.


MP: A czy widzi Pan dziś swojego naturalnego następcę w bliskim Panu otoczeniu?

MR: - Widzę ich kilku, a nawet kilkunastu. Życie pokaże, co będzie dalej.

MP: W kontekście przyszłości lokalnych struktur KO często pojawia się nazwisko Mateusza Szauera, przez lata pracownika starostwa, dziś wicewojewody i jednej z bardziej rozpoznawalnych postaci Koalicji Obywatelskiej w powiecie i regionie. Jak Pan ocenia jego dynamiczne wejście do polityki i czy czasami to właśnie nie w nim widzi Pan swojego potencjalnego następcę?

MR: - Cóż moja skromna osoba może powiedzieć o panu wicewojewodzie? Mateusz Szauer ma przed sobą autostradę sukcesów. Jest pracowity, rozpoznawalny i akceptowalny w wielu środowiskach naszego województwa. Co jakiś czas przyjmuję gratulacje za błyskotliwą i szybką karierę pana Mateusza Szauera - tak naprawdę nie miałem za wiele z tym wspólnego. To raczej okoliczności i cechy charakteru Mateusza Szauera pozwoliły mu to wszystko osiągnąć.

Dobrze by było, aby do naszej polityki trafiali właśnie tacy ludzie, jak obecny wicewojewoda warmińsko-mazurski. Świat byłby bardziej przyjazny, a Polska spokojniejsza.


MP: Jak przyjął Pan decyzję Bernadety Hordejuk, radnej sejmiku województwa warmińsko-mazurskiego, o odejściu z Koalicji Obywatelskiej?

MR: - Nie cieszyłem się z tego powodu. Przez dwie dekady świetnie się nam współpracowało, oceniam ten czas bardzo pozytywnie. Jesteśmy jednak dorośli i każdy wybiera drogę według własnego uznania.


MP: Właśnie - coraz częściej w samorządach pojawia się pytanie o rolę partyjności. Czy dziś przynależność do jednej partii politycznej jest atutem dla kandydatów w wyborach samorządowych, na przykład na burmistrza - czy raczej bywa obciążeniem?

MR: - Żadna partia nie powinna być ważniejsza od ojczyzny, od państwa. Partia może być tylko uzupełnieniem funkcjonowania struktury życia demokratycznego w Polsce. Uważam, że partyjność w Polsce poszła chyba za daleko.


MP: Ale, a propos, tu jeszcze jedno pytanie o partię - jakie cele stawia Pan przed lokalnymi strukturami Koalicji Obywatelskiej w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych? Czy doczekamy się posła z naszego powiatu? Wszyscy wiemy jak ważne jest dziś wsparcie lokalnego polityka we władzach centralnych.

MR: - Właśnie to jest ten główny cel – mam nadzieję, że po raz pierwszy od wielu lat, będziemy mieli swojego posła w Sejmie RP, a będzie nim właśnie Mateusz Szauer.


MP: Do roku 2029, kiedy to odbędą się kolejne wybory samorządowe, jeszcze trochę czasu, ale możemy przy okazji tej rozmowy wybiec w przyszłość. Czy lokalne struktury KO mają już upatrzonego, wybranego kandydata na stanowisko burmistrza Iławy, które jest ważne także w kontekście działalności Powiatu Iławskiego?

MR: - Ważne są wszystkie relacje, które zachodzą między samorządowcami w naszym powiecie. Mam tu na myśli rozwiązania problemów w skali makro, wyborów wspólnych inwestycji, czy również rozwiązywania bieżących problemów wynikających z działań kryzysowych, jak np. pandemia covid-19 czy zagrożenia cywilne.

Mogę sobie obecnie wyobrazić sytuację, w której poprzemy kandydata o poglądach lewicowych czy prawicowych, który będzie wykazywał się zaangażowaniem oraz kompetencją. Nie odrzucamy możliwości wspólnego działania z powodu różnic ideologicznych.

Są już osoby z różnych opcji politycznych, które nie tylko mają chęć burmistrzowania, ale już dały się poznać z pozytywnej strony - pracując na naszym terenie wykazały się zdolnościami i wiedzą zarządzając różnymi instytucjami.

W pracy burmistrza nie są aż tak ważne jego poglądy, liczą się za to na pewno jego zdolności menadżerskie. Iława dla nas jest zbyt ważna, abyśmy wszyscy razem nie mieli wybrać człowieka, który będzie gwarantował sukces.


MP: A jak wyglądają relacje z obecnym burmistrzem Iławy, Dawidem Kopaczewskim i czy … mogą być lepsze?

MR: - Nie chcę być recenzentem tego, co dzieje się w mieście. Tym bardziej, że rozwój miasta jest także wypadkową działania poprzedników.

Na pewno wartość Iławy jest spójna z jej otoczeniem – lasami, jeziorami, tymi wszystkimi wspaniałościami wokół niej. To piękny region, o niezwykłych walorach. Każdy z włodarzy, który chce być gospodarzem naszego niezwykłego miasta powinien też widzieć kierunki rozwoju. Nie może zamykać miasta, bo nie jest to dobre dla Iławy – do tego wątku zaraz wrócę.

Współpraca między samorządowcami jest obowiązkiem nas wszystkich. Niestety widać, jak brak porozumienia między burmistrzem Iławy Dawidem Kopaczewskim, a wójtem Gminy Iława Krzysztofem Harmacińskim wpłynął na problemy komunikacyjne wewnątrz miasta. Zamiast dogadać się co do przewozu osób transportem zbiorowym, to do miasta wtłoczono dziesiątki samochodów w sytuacji, gdy i tak mamy przecież remont wiaduktu na ul. Lubawskiej. To jest brak porozumienia. A czy nasze relacje z burmistrzem Kopaczewskim polepszą się? Obecnie nie ma ich prawie w ogóle.

MP: A jak wyglądają, na tym tle, relacje z innymi samorządowcami?

MR: - Są na pewno osobiste. Jeżeli jest jakiś problem, a tych jest w samorządzie bardzo wiele, to siadamy, rozmawiamy, negocjujemy i finalnie dochodzimy do porozumienia, które nie zawsze bywa dla nas korzystne. Ono ma być jednak przede wszystkim korzystne dla mieszkańców powiatu iławskiego i jego gmin. Niepisanym prawem współżycia między samorządami jest zasada niezrzucania winy na innych. Staramy się być godnymi partnerami, którzy - jeśli popełnią błąd - to biorą to na siebie.

aktualności Iława

zico

kontakt@infoilawa.pl

REKLAMANAJLAK
REKLAMAMRÓWKA
REKLAMAeltel
tel. 500 530 427 lub napisz kontakt@infoilawa.pl
REKLAMAmrówka 3
REKLAMABednarski
Artykuł załadowany: 0.3801 sekundy