Dominik chciał uratować zaatakowanego Skubiego. Pogryziony przez amstaffa, sam poważnie ucierpiał. Na zdjęciu także Magda. Do ataku z minionej niedzieli doszło w pobliżu tego miejsca. (Fot. Info Iława.)
20 szwów, ból i trauma, a do tego przymusowa przerwa od pracy zarobkowej – takie są konsekwencje ataku agresywnego amstaffa, jakich doświadcza 35-letni Dominik z Iławy. Wraz ze swoją partnerką Magdą relacjonują koszmar z minionej niedzieli, ale chodzi tu nie tylko o to, aby przedstawić mieszkańcom okoliczności tego dramatycznego zdarzenia, o którym było głośno w mieście. Przede wszystkim to zajście staje się okazją, aby wybrzmiał ważny apel skierowany do właścicieli czworonogów, zwłaszcza tych potencjalnie niebezpiecznych. Posiadanie takiego psa to naprawdę wielka odpowiedzialność!
Gdy w minioną niedzielę wieczorem, około 19:15, Dominik wychodził z mieszkania na ulicy Grunwaldzkiej w Iławie, aby jak zawsze pospacerować po okolicy ze swoim psem Skubim (to średniej wielkości przyjazny i spokojny mieszaniec), w najczarniejszych myślach nie przypuszczał, jak się zakończy to wyjście...
Byli na zieleńcu pomiędzy jednym z bloków a szkołą muzyczną (w pobliżu miejsca widocznego na głównym zdjęciu), gdy zauważył biegnącego w ich kierunku amstaffa. Mężczyzna nie widział, aby pies wyrwał się kobiecie, która wyszła z nim na spacer; według niego pies po prostu biegał po okolicy luzem, bez smyczy.
Dominik przyznaje, że od razu wiedział, że amstaff zaatakuje. I tak się stało. Chociaż nie było żadnego powodu do ataku, było widać, że nadbiegający amstaff zamierza się rzucić na Skubiego.
- Zdążyłem go tylko chwycić na ręce i podnieść do góry – relacjonuje Iławianin.
Jednak amstaff doskoczył do atakowanego czworonoga i wyszarpał go z rąk właściciela, gryząc i raniąc też Dominika. Zaczął się koszmar.
- Chwycił Skubiego w zęby i szarpał przez około 5 minut. Baliśmy się, że te obrażenia będą poważniejsze... Owszem, Skubi jest pogryziony, ale na szczęście przeżył. Po wszystkim byliśmy u weterynarza, który nam pomógł. Piesek jest obolały, ma widoczne ślady po ugryzieniach, ale udało się go uratować. Mamy Skubiego od 4 lat. Nie wyobrażamy sobie, aby miał zostać zagryziony... - mówi Magda, partnerka Dominika.
35-latek, chociaż obawiał się, że amstaff może zrobić mu krzywdę, podejmował desperackie próby odciągnięcia atakującego czworonoga. Sam poważnie ucierpiał.
- Po wszystkim trafiłem na SOR, gdzie założono mi 20 szwów – mówi mężczyzna.
Rany są na palcach, obu przedramionach i jednej z nóg, na której pojawiło się też potężne zasinienie. Dominik jeszcze tego samego dnia został zwolniony do domu, jednak przez dwa kolejne dni potrzebował silnych leków przeciwbólowych. Jaki będzie ostateczny finał incydentu, czy nie doszło do uszkodzenia nerwów, tego Iławianin dowie się po zdjęciu szwów. Na razie palce potrafią drętwieć, a mężczyzna jest na przymusowym L4 – musiał chwilowo zrezygnować z pracy zarobkowej.
Ból fizyczny to jedno, a trauma psychologiczna – drugie.
- Wcześniej nigdy nie bałem się psów. Teraz ta obawa się pojawiła... Widzę innego czworonoga i zastanawiam się, czy przypadkiem nie zaatakuje – przyznaje Dominik.
Dodaje, że nie wie, jak ta sytuacja by się zakończyła, gdyby nie pomoc świadków.
- Krzyk Dominika i pisk, skowyt Skubiego były takie, że mnóstwo osób z okolicznych bloków wyszło na balkony – mówi Magda. - Kilka osób przybiegło na pomoc. Mnie zaalarmowano telefonicznie i wybiegłam na zieleniec. Zastałam Dominika całego zakrwawionego, a Skubi zdołał już uciec, ludzie wskazywali mi, gdzie go szukać. Po wszystkim nie spaliśmy całą noc...
- Sam bym sobie nie poradził... - dodaje Dominik. - Ten amstaff zagryzłby Skubiego, a może i mnie. Szukałem jakiegoś kija, ale nic takiego w pobliżu nie leżało. Dopiero kiedy dwóch mężczyzn, ojciec z synem, użyli gazu pieprzowego, Skubi uciekł. Amstaff go wtedy puścił i zaczął w amoku biegać, jakby miał znów zaatakować. Ludzie wtedy w panice uciekali, było kilkoro dzieci, które na szczęście zdążyły się schować w klatkach schodowych. Niestety, kobieta, która wyszła z amstaffem, nie próbowała tego psa złapać. Wiemy, że nie była to właścicielka, tylko inna kobieta, która miała tego psa pod opieką. Właściwie w żaden sposób nie zareagowała. A ten amstaff zaatakował jeszcze innego psa, on również został zraniony, jednak właściciel nie chciał tego zgłaszać.
Jak dodają Iławianie, dotarły do nich sygnały, że wcześniej ten sam amstaff był już widywany w okolicy (jego właścicielka mieszka na tym osiedlu) na spacerach bez smyczy.
- Już po ataku właścicielka podobno używa smyczy, natomiast z tego, co wiemy, nadal nie używa kagańca. A przecież ten pies jest niebezpieczny, skoro raz bez żadnego powodu doszło do takiego ataku, to niestety może się to powtórzyć. Wiele osób w okolicy, zwłaszcza rodzice małych dzieci i właściciele innych psów, ma poważne obawy. Strach dziś wyjść na zwykły spacer... - mówią Iławianie. - Do tego amstaff okazał się niezaszczepiony. Wiem, że obecnie jest objęty obserwacją. Ze mną również już kontaktował się sanepid. To po prostu nieodpowiedzialność ze strony właścicielki...
- Napisała do mnie wiadomość, że chciałaby się z nami spotkać. Jednak było to już po tym, jak opublikowałam posta na Facebooku, wcześniej nie było żadnej próby kontaktu czy pytania o stan Dominika i Skubiego. Nie zdecydowaliśmy się na spotkanie - mówią Iławianie.
Przyznają, że przeżyli koszmar. Chcą zaapelować nie tylko do właścicielki tego amstaffa, ale też innych silnych i potencjalnie niebezpiecznych czworonogów o ich właściwe zabezpieczanie: bezwzględne korzystanie ze smyczy, ale też – w przypadku tych groźniejszych ras – z kagańców tak, aby inni czuli się i realnie byli bezpieczni. Co gdyby na tym spacerze z psem było dziecko? Co, jeśli ktoś by się niefortunnie schylił i został ugryziony w twarz, szyję? Te pytania uruchamiają wyobraźnię i pokazują, że finał takich incydentów może być wręcz tragiczny. Posiadanie psa, zwłaszcza potencjalnie niebezpiecznego, to wielka odpowiedzialność! A za czworonoga odpowiada zawsze człowiek.
Para ma też prośbę do świadków zdarzenia o kontakt za pośrednictwem Messengera. Liczą, że te relacje pomogą w kontakcie z policją i w wyjaśnianiu okoliczności zajścia. W nerwach i stresie tego feralnego wieczoru nie wszystkich udało się poprosić o namiary.
M. Chwałek/red. Info Iława.
20 szwów... Po niedzielnym ataku amstaffa Dominik codziennie zmienia opatrunki i jest na zwolnieniu lekarskim.










23Komentarze
Portal infoilawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
OBURZAJĄCE (...).
Edytowany: 20 minut temu
Apel apelem, a co na to prawo i policja? Czemu pies dalej bez kaganca?
Zaczyna mnie to strasznie irytować, bo ilekroć zwróciłem MIŁO uwagę gdy pieseczek piesulek piesiulcio latał sobie samopas to za każdym razem właściciel czworonoga wręcz zęby pokazywał do mnie i nawet raz agresywnym podejsciem się skończyło (przytaczam tu 3 innych właścicieli psów z osiedla Podleśnego) Wku*wia mnie ten świat skierowany w stronę gdyby to psy i koty miały zacząć rządzić światem. Ludzie są poje...ani !!!! Co to ma być!!? Kocham zwierzęta, ale nie ludzi. Trochę rozwagi i bezpieczeństwa dla innych PROSZĘ.
Oburzająca sprawa.Jeśli chodzi o służby, które mogłyby zapobiegać takim zachowaniom poprzez upomnienia i mandaty... Nie ma takich służb. Była kiedyś Straż Miejska w Iławie. Niestety możemy podziękować władzom miasta pod przewodnictwem pana Adama Żylińskiego za decyzję o likwidacji tej straży.Mnóstwo ludzi oczywiście popierało tę decyzję, więc mamy wolną amerykankę.
haha wiedziałem, jasne, powołać straż miejska na całe lata z wysokimi pensjami, zeby smycze sprawdzała , ilu jest policjantów??? co robią dzielnicowi??? co zrobiły władze miasta i leniwa rada żęby zapewnieć bezpieczeństwo??? jakaś uchwała o nakazie noszenia kagańców? nie potem rozdadzą rodzinie i znajomym te stanowiska w straży miejskiej i psy i tak będą bez kagancow, to największa bzdura jaką słyszałem.
Apel do Policji,aby zaczeła reagować i karać mandatami właścicieli,którzy swoje psy wyprowadzają luzem i bez kagańca,czy musi wydarzyć się kolejna tragedia??
Często właściciel psa nie ma rozumu, to tak w skrócie. Na Podleśnym przy bloku niedaleko kościoła niedługo też będzie tragedia. Dziewczynka z psiskiem atakującym, szczekającym na każdego. Pies wielki, agresywny, bez kagańca. Ona czasem ledwo go utrzymuje, włos się na głowie jeży.
Jaka rasa psa?
Panie Dominiku, żadne pieniądze nie wynagrodzą Panu tego co się wydarzyło ale mam nadzieję że ew. odszkodowanie które oczywiście wygra Pan w sądzie, uświadomią zarówno właścicielkę tego konkretnego amstaffa ale i wszystkich innych że może lepiej mieć w domu rybki.Życzę konsekwencji w dążeniu do zadośćuczynienia, leczenie traumy, zabiegi estetyczne, sesje u psychologa, to wszytko kosztuje a na pewno zależy Panu na pełnym powrocie do zdrowia! Blizny zostaną już na zawsze i za to oszpecenie należą się grube pieniądze. Szybkie samochody i silne agresywne psy kupują Ci z kompleksami i brakiem poczucia własnej wartości. Tyle w temacie.
Mnóstwo ludzi chodzi z psami po mieście bez słyszy i służby nie reagują a powinny być akcje jak z alkomatami. Ostatnio na ul. Chyba Szeptyckiego chodził facet z blpitbulem bez smyczy i jeszcze miał pretensje. Biegające luzem owczarki i kundle to norma a zawsze może zaatakować np na rowerze.
zaraz sobie wymyśla ze to powód zeby straż miejską powołać za nasze pieniądze haha, a co robią, ile tam ludzi pracuje! całe masy, jak idzie pochód to tylu policjantów idzie że aż sie zastanawiam co wogóle ci ludzie robią?
Powiedzcie mi jakiej maści był ten pies, i czy to suka czy pies pytam bo ja również chodzę na spacer ze swoim psem w te okolice gdzie mój witał się z amstaffem który był przyjaźnie nastawiony czyżby tak się zmienił no chyba że to inny pies. Życzę szybkiego powrotu do zdrówka Dominikowi i Skubiemu.
Psy powinny wychodzić na smyczy i w kagańcu. Karać wysokimi mandatami ich właścicieli.To jest zwierzę, nie wiadomo do końca jak się zachowa w różnych sytuacjach.
Bardzo surowa kara dla opiekuna i właścicieli tego psa że z wrażenia sami pozakładają na gęby swe kagańce całą rodziną i na smyczy jeden drugiego będzie oprowadzał.
Dojedźcie właścicielkę amstafa przed sądem wielkim odszkodowaniem! Może dotrze do niej, że pies to nie zabawka i ma obowiązki jak się nim zajmować. A za brak obowiązkowego szczepienia, to już całkiem dowalić.
Z pato - włascicielem do sądu po odszkodowanie !!!
Dominiku następnym razem urwij agresorowi łeb a flaki wyrzuć w krzaki. Masz moje wsparcie.
prawda będzie publikowana do BULU (Komorowskiego) i jego NADZIEJI
Szkoda psa tylko ze ma właścicieli (...)
Edytowany: dzisiaj 08:34
Ile razy jak się zwraca uwagę, że pies jest bez smyczy czy kagańca w odpowiedzi się słyszy "ale on nie jest groźny" albo agresja, że się raczyło zwrócić uwagę. Kto teraz wypłaci odszkodowanie Dominikowi? Za traumę, cierpienie i rehabilitację?
I do tego jeszcze pies nie zaszczepiony. Mandat nic nie zmieni. Skrajna nieodpowiedzialność. Tacy ludzie nie powinni mieć zwierząt. Zawsze obawiam się takich sytuacji. Życzę, aby wszystko zagoiło się bez komplikacji.
ukarać mandatem że do końca życia będzie pamiętała o kagańcu i smyczy. Niema tłumaczenia. Takich psów nie powinni mieć nieodpowiedzialni ludzie. Poza tym raczej pies do uśpienia
Niestety pies, który się tak zachował może to zrobić w przyszłości. Nawet swoim właścicielom. Tutaj niestety wg mojej opinii trzeba psa uśpić.