Zatrzymanie po 12 latach ukrywania się w Wielkiej Brytanii. Jest akt oskarżenia w sprawie nożownika z Elbląga. (Fot. materiały policji, zdjęcie ilustracyjne.)
Dramatyczne wydarzenia, do których doszło przed laty w jednym z elbląskich lokali, w końcu doczekają się finału na sali rozpraw. Podejrzany o brutalny atak nożem przez ponad dekadę ukrywał się przed organami ścigania w Wielkiej Brytanii. Dziś jest już w rękach polskiego wymiaru sprawiedliwości. Grozi mu nawet dożywocie, a linia jego obrony może budzić ogromne zdziwienie.
Krwawa noc w lokalu
Wszystko rozegrało się w nocy z 2 na 3 maja 2014 roku w Elblągu. W jednym z tamtejszych lokali czas spędzał T.S. w towarzystwie znajomych. W tym samym miejscu przebywał 36-letni wówczas Jacek G. Mężczyźni znali się jedynie z widzenia i nic nie zapowiadało nadchodzącego dramatu.
„W dniu zdarzenia mężczyźni nie rozmawiali ze sobą, nie doszło między nimi do żadnego nieporozumienia czy kłótni. W pewnym momencie Jacek G. wyszedł z lokalu, po chwili wrócił i od razu podszedł do T.S. W ręku trzymał nóż, którym bez ostrzeżenia i żadnego powodu ugodził pokrzywdzonego” - przekazuje prok. Ewa Ziębka, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Elblągu.
Napastnik zadał ofierze dwa ciosy celowane w okolice głowy oraz w szyję, podaje prokuratura. Pokrzywdzony zalał się krwią, a świadkowie natychmiast wezwali pogotowie ratunkowe, które przetransportowało rannego do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu.
Walka o życie i nagła ucieczka
Obrażenia okazały się na tyle rozległe, że życie pokrzywdzonego było zagrożone.
„W wyniku zdarzenia doznał on ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci długotrwałej choroby realnie zagrażającej życiu. W ocenie biegłych jedynie specjalistyczna i fachowa pomoc medyczna uratowała mu życie” - dodaje prokurator Ewa Ziębka.
Tymczasem podejrzany ani myślał oddać się w ręce policji. Jacek G. bezpośrednio po ataku wrócił do domu, spakował najpotrzebniejsze rzeczy i oznajmił rodzinie, że musi pilnie wyjechać z kraju. Błyskawicznie opuścił Polskę. Śledczy wydali postanowienie o przedstawieniu mu zarzutów i zarządzili poszukiwania listem gończym. Ponieważ nie przyniosły one skutku, postępowanie ostatecznie zawieszono.
Zaskakująca linia obrony
Przełom nastąpił w marcu tego roku. Jacek G., po 12 latach życia w ukryciu na terenie Wielkiej Brytanii, został zatrzymany w Polsce i trafił do aresztu śledczego. We wrześniu Prokuratura Rejonowa w Elblągu zakończyła śledztwo i skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 48-letniemu dziś mężczyźnie. Odpowie on za usiłowanie zabójstwa z zamiarem ewentualnym.
Mężczyzna przyjął dość niecodzienną linię obrony.
„Przesłuchany w charakterze podejrzanego Jacek G. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Potwierdził, że przebywał w dniu zdarzenia w przedmiotowym lokalu, jednak, jak twierdzi, nie pamięta przebiegu zajścia, jak wyjaśnił prawdopodobnie z powodu dosypania mu czegoś do drinka” - informuje rzecznik prasowy prokuratury.
Sprawiedliwość po latach
Zbrodnia zabójstwa przedawnia się dopiero po 40 latach, a wszczęcie postępowania wydłuża ten czas o kolejną dekadę. Upływ czasu nie chroni więc napastnika z Elbląga przed odpowiedzialnością karną. Grozi mu kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy od 10 lat, a nawet dożywocie.
„W niniejszej sprawie, mimo że od zdarzenia upłynęło 12 lat i tyle lat sprawca się ukrywał, sprawa znajdzie swoje rozstrzygnięcie przed sądem” - podsumowuje prok. Ewa Ziębka.
O dalszych losach Jacka G. zdecyduje teraz Sąd Okręgowy w Elblągu.
Red. Info Iława.







1Komentarze
Portal infoilawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
Domniemanie niewinności wiecie co to jest ? Z najniższego sortu szmatławi*c