Piłka, rower i policyjne interwencje. Gorąca dyskusja o nowym regulaminie w Iławie.
Po serii skarg, jakie dotarły do burmistrza Dawida Kopaczewskiego i szefa centrum sportu Jakuba Kaski na forum iławskiego samorządu został oficjalnie uchwalony regulamin znajdującego się między ulicą Kościuszki a Szeptyckiego miejskiego Miasteczka Ruchu Drogowego. Chodziło głównie o uregulowanie budzącej zastrzeżenia gry w piłkę na tym terenie - taka aktywność została tutaj formalnie zakazana.
Miasteczko Ruchu Drogowego w Iławie od lat służy najmłodszym mieszkańcom. W ostatnim czasie stało się dodatkowo... areną samorządowej debaty. Wszystko za sprawą regulaminu, który wprost zakazuje gry w piłkę na tym obiekcie.
- Na sesji starły się dwa różne spojrzenia na tę sprawę: troska o bezpieczeństwo maluchów uczących się jazdy na rowerze oraz obawa o ograniczanie dzieciom miejsc do spontanicznej zabawy blisko domu.
g
Inicjatywa uregulowania zasad korzystania z obiektu nie wzięła się znikąd. Jak powiedział dyrektor Iławskiego Centrum Sportu, Turystyki i Rekreacji, Jakub Kaska, do zarządcy zaczęły spływać skargi. Argumentowano, że kopiąca piłkę młodzież stwarza zagrożenie dla maluchów stawiających swoje pierwsze kroki na rowerach czy hulajnogach.
– Mieliśmy sygnały od rodziców, że dzieci, które kopią piłkę, jednocześnie przeszkadzają tym mniejszym pociechom w nauce jazdy, co powoduje niebezpieczeństwo – mówił dyrektor ICSTiR, tłumacząc powody podjęcia prac nad nowymi przepisami.
Wtórował mu wiceburmistrz Krzysztof Portjanko, który mocno akcentował kwestię realnego ryzyka wypadku. Zwrócił uwagę, że obiekt z założenia ma służyć nauce jazdy, a uderzenie piłką w rozpędzony, a czasem jeszcze niepewnie prowadzony rowerek kilkulatka, może skończyć się bolesnym upadkiem.
– Jeżeli dojdzie do takiej sytuacji, że dziecko otrzyma cios piłką w głowę lub buzię, przewróci się z rowerka i rozbije sobie skroń, to dopiero wtedy będziemy się zastanawiać, dlaczego dopuściliśmy do takiego zdarzenia – argumentował wiceburmistrz. – To wcale nie musi być piłkarz. Wystarczy naprawdę mocno kopnięta piłka przez kilkuletnie dziecko. Kiedy uderzy w przednie koło roweru, potrafi doprowadzić to do bardzo nieciekawej sytuacji.
Zwolennicy regulaminu przypominali również, że w niedalekiej odległości, przy szkołach podstawowych nr 1 i nr 3, znajdują się ogólnodostępne boiska, z których młodzież może korzystać, pozostawiając bezpieczną przestrzeń miasteczka rowerzystom.
Druga strona dyskusji mocno stanęła w obronie prawa dzieci do nieskrępowanej aktywności. Radny Andrzej Rykaczewski głośno zastanawiał się nad konsekwencjami przeganiania młodych ludzi z trawników miasteczka. Zwrócił uwagę, że dzieci dzielą od szkolnych boisk ruchliwe ulice.
– Przebieganie przez ulicę rodzi niebezpieczne sytuacje. Musimy przewidzieć konsekwencje naszego działania i tego regulaminu – przestrzegał radny.
Z kolei radna Ewa Jackowska otwarcie podzieliła się swoimi wątpliwościami. Chociaż ostatecznie poparła regulamin, to jednocześnie wyraziła obawę, czy wprowadzane zakazy nie staną się początkiem dłuższego procesu ograniczania funkcjonowania miasteczka.
– Mam nieodparte wrażenie, że wypełniamy wolę świeżych mieszkańców nowej wspólnoty, którym zaczęły przeszkadzać dzieci. Mam nadzieję, że następnym postulatem nie będzie wniosek o likwidację tego miejsca, ponieważ zrobi się tam za głośno – mówiła radna. – Do tej pory udawało się godzić aktywność dzieci na rowerach z grą w piłkę nożną.
Radna dopytywała również o praktyczny wymiar nowych przepisów. Zastanawiała się, czy w sytuacji, gdy dzieci będą grały tam w piłkę, regulamin stanie się podstawą do wzywania policji i bezwzględnego usuwania ich z placu, także wtedy gdy w miasteczku nie będzie akurat żadnych rowerzystów. Odpowiadając na te wątpliwości, przedstawiciele miasta uspokajali, że celem uchwały nie jest nasyłanie służb mundurowych na najmłodszych. Regulamin ma stanowić przede wszystkim jasną podstawę, by w konfliktowych sytuacjach można było zwrócić uwagę osobom stwarzającym zagrożenie, zapewniano. Nikt nie zakłada wyciągania dzieci z placu siłą.
Ciekawostką w całej sprawie jest fakt, że przez długi czas na terenie miasteczka wisiała już tablica z regulaminem. Problem polegał jednak na tym, że nie miał on statusu prawa miejscowego i w świetle przepisów pozostawał jedynie komunikatem informacyjnym. Nowy dokument, przyjęty uchwałą przez radnych, zmienia ten stan rzeczy i formalizuje zasady. Poniżej podajemy dokładne wyniki głosowania Rady Miejskiej w Iławie w tej sprawie.
Podjęcie uchwały ws. przyjęcia regulaminu korzystania z Miasteczka Ruchu Drogowego w Iławie przy ul. Szeptyckiego
Za (12 głosów): Wojciech Duda, Ewa Jackowska, Tomasz Klepacki, Zbigniew Miecznikowski, Dariusz Paczkowski, Hubert Rólkiewicz, Marzena Bendelewska, Stefan Hatała, Michał Kamiński, Jolanta Michalewska, Ewa Śmigielska, Tomasz Woźniak.
Przeciw (3 głosy): Michał Młotek, Piotr Rykaczewski, Andrzej Rykaczewski.
Wstrzymuję się (3 głosy): Aneta Rychlik, Dariusz Rozborski, Elżbieta Rudnicka.
Red. Info Iława.











6Komentarze
Portal infoilawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
A czemu miasto nie zbuduje boiska obok?
Przestańmy udawać, że w tym zakazie chodzi o „bezpieczeństwo maluchów na rowerkach”. Chodzi o to, że garstce lokatorów z nowego bloku przeszkadza hałas za oknem, mimo że miasteczko było tam na długo przed ich blokiem. Chłopcy rozstawiający butelki jako bramki na skrawku zieleni nagle stali się problemem numer jeden w mieście.Odsyłanie ich do szkół to wygodna wymówka radnych. Gdzie w tej okolicy dzieci mają zagrać w piłkę na normalnej, naturalnej trawie, a nie na betonie?Jeżeli urzędnicy tak bardzo boją się o wypadki, to niech najpierw zabezpieczą miasteczko od strony drogi i dzikiego parkingu. Tam jest zjazd z górki prosto pod koła samochodów to auta stwarzają realne niebezpieczeństwo, a nie dziecięca piłka.Warto zapytać wprost: ile naprawdę wpłynęło oficjalnych skarg i od kogo? Czy reakcja władz nie wynika przypadkiem z faktu, że burmistrz regularnie bywa w tym bloku?
Coraz częściej wygląda na to, że o charakterze przestrzeni publicznej zaczynają decydować oczekiwania nowobogackich deweloperów i ich klientów. Tylko czy miasto ma być podporządkowane wygodzie nowych inwestycji, czy przede wszystkim służyć mieszkańcom? Dzieci też są mieszkańcami i mają prawo do swojej przestrzeni. Samorząd powinien stać na straży interesu społecznego, a nie ulegać presji tych, którzy pojawiają się w mieście z kapitałem i własną wizją tego, jak wszyscy mają żyć.Co znamienne na tym osiedlu niedawno zamieszkał radny burmistrza Kopaczewskiego Pan Miecznikowski prezes spółdzielni. Być może właśnie dzieci zaczęły mu przeszkadzać w popołudniowej drzemce.
...najlepiej niech grają między blokami na ulicach gdzie są jeżdżą samochody...przypominam też władzom miasta że w okolicy oprócz szkolnego obiektu który jest w opłakanym stanie jeżeli chodzi o nawierzchnię niema żadnego boiska!! jestem przekonany że chodzi bardziej o spokój nowych mieszkańców a nie o bezpieczeństwo dzieci... mieszkam na tym osiedlu i jakoś nic się nie dzieje jeżeli chodzi o wypadki bo moje dzieci się tam bawią...
Potężny problem na miarę epoki. Istna kwadratura koła. Rada Miasta powinna się zwrócić o rozstrzygnięcie do Rady Bezpieczeńetwa ONZ...Ciekawe jest również stanowisko trójki radnych wstrzymujących się od głosu. Czyli ich zadaniem jak ma być? Tylko jazda rowerkami, tylko kopanie piłki, czy obydwie formy zajęć jednocześnie? A może powinno się wprowadzić jazdę w godzinach parzystych, kopanie piły zaś w nieparzystych lub odwrotnie? Albo podjąć salomonową decyzję o likwidacji tego spornego placyku i zamienieniu go jak zwykle na parking? Lub też, co jest najbardziej prawdopodobne - o wycięciu resztki tamtejszych drzew (po co takie coś komu?) i sprzedaniu działki kolejnemu deweloperowi? PS. Rada Miasta powinna ponownie się zebrać i również rozstrzygnąć czy widoczne na zdjęciu ptaki dziobią zgodnie z pozwoleniem władz miasta, z ustalonym w ratuszu regulaminem, czy posuwają się do aktów lekceważącej i bezczelnej anarchii?
Mieszkam nie daleko tego miasteczka. Prawda jest taka że dopuki nie powstał nowy blok nikomu dzieci grające w piłkę nie przeszkadzały. Kwestia wzywania policji na dzieci: kilkukrotnie były interwencje policji związane z tym tematem. Zastanówmy się zatem co te dzieci mają robić w wolnym czasie? Na każdym kroku słyszy się że dzieci są mało aktywne, otyłe a czas wolny spędzają przed telefonami lub komputerami.