REKLAMApluszak
REKLAMAPluszak
REKLAMAIPB
wydrukuj podstronę do DRUKUJ8 lutego 2026, 11:47 komentarzy 4
13 kwietnia 2024, mecz Jeziorak Iława - Mazur Ełk. Prawdopodobnie ostatni, na jakim był Paweł Jakielski

13 kwietnia 2024, mecz Jeziorak Iława - Mazur Ełk. Prawdopodobnie ostatni, na jakim był Paweł Jakielski (Fot. Tomasz Rybicki)

To nie była śmierć nagła, co nie oznacza wcale, że przez to była mniej bolesna. A o tym jak ważnym człowiekiem - nie tylko dla klubu sportowego, ale i dla całego miasta – był Paweł Jakielski świadczy fakt, że jeszcze przez jego pogrzebem trwała dyskusja w jaki sposób uhonorować najwierniejszego kibica Jezioraka. No i sprawą oczywistą jest, że słynny okrzyk „Orły do boju!” już nigdy nie zabrzmi tak, jak z ust autora.

Miejsce na trybunie, a może nawet patron stadionu – kibice Jezioraka już opłakując odejście najwierniejszego z wiernych szukali sposobności, by uwiecznić tę postać. I to zupełnie naturalne, nic na wyrost, a emocje – także w okoliczności odejścia zacnych postaci – to naprawdę najważniejszy z fundamentów piłki nożnej.

Do pana Pawła - zawsze z szacunkiem! Zdjęcie z drużyną byłych piłkarzy Jezioraka (fot. arch. rodzinne)

Co najlepsze, sam zainteresowany na takie propozycje, jeszcze za życia, pewnie by się tylko uśmiechnął i powiedział: „Dajcie spokój…”. No i właśnie też z uwagi na ten charakter „Pawełek” był tak lubiany i szanowany.


Orły do boju. Zawsze

Fot. Mateusz Partyga

Paweł Jakielski mieszkał przy ul. 1 Maja. To dobry punkt, blisko centrum miasta, czuć tętno Iławy. A nasz bohater lubił czuć to tętno, był Iławianinem z wyboru (pochodzi z miejscowości Wonna, położonej nieopodal, w pow. nowomiejskim). Stąd miał też blisko „na rybki” nad Mały Jeziorak, jednak szczególnie lubił wędkować na Jezioraku Dużym, przy ul. Sienkiewicza i Chodkiewicza. Przynętą było przeważnie ciasto własnej roboty. Ale to było jakiś czas temu, bo w ostatnich latach i miesiącach pana Pawła na mieście było coraz mniej.


11 stycznia rano Jeziorak Iława poinformował:

Orły straciły jednego z najwierniejszych kibiców.


Z ogromnym smutkiem informujemy o śmierci Pawła Jakielskiego, znanego wszystkim jako Pawełek. Najbardziej rozpoznawalnego i oddanego kibica Jezioraka Iława. Twórcy hasła, które stało się naszym DNA: „Orły do boju”.


„Pawełek” urodził się 11 grudnia 1941 roku, miał 84 lata. Przez dekady był sercem trybun przy Sienkiewicza 1. Zawsze pierwszy na stadionie, do dopingu, do wiary w Jezioraka nawet wtedy, gdy było pod górę. Dla wielu z nas był symbolem tego, czym jest prawdziwe kibicowanie. Bezinteresowne, wierne, pełne pasji.


Dziś Orły straciły jednego z najwierniejszych kibiców. Pawełku, dziękujemy za wszystko. Orły do boju. Zawsze.”

I właściwie więcej na temat wierności klubowym barwom pisać nie trzeba. A w dzień pogrzebu social media IKS-u informowały, że:

Pewna epoka dobiegła końca. Dziś na cmentarzu przy ul. Piaskowej w Iławie pożegnaliśmy Pawła Jakielskiego, naszego „Pawełka”, na(J)wierniejszego z wiernych i serce biało-niebieskich trybun.

Spoczywaj w pokoju, Pawełku. Twoje „Orły do boju” będzie rozbrzmiewać na stadionie jeszcze przez wiele lat.”


"Co Wy wszyscy o tym sądzicie?"

Fot. arch. rodzinne

Pawła Jakielskiego już dawno nie widziano na meczu Jezioraka. Nie pozwalał na to stan zdrowia. Na ostatnią jego wizytę na stadion zawiózł go starszy syn, Piotr. Tu zresztą cała rodzina kibicuje Biało-niebieskim, córka Ania oraz młodszy syn Andrzej także. Genów nie oszukasz.

Paweł Jakielski z córką Anią i wnuczkiem... Pawłem, też kibicem Jezioraka (Fot. arch. rodzinne)


Po śmierci „Pawełka” najbliższa rodzina, ale także rodzina Jezioraka była w żałobie. O tym jak dużo znaczył dla środowiska związanego z Iławskim Klubem Sportowym świadczą choćby poniższe komentarze zamieszczone pod postem informującym o odejściu wiernego fana.

Spoczywaj w pokoju legendo Iławskich trybun. To był ogromny zaszczyt oglądać z tobą mecze i wymienić na nich parę zdań. Wzór kibica - wzór którego znacznie większe kluby mogłyby nam pozazdrościć. Na zawsze w pamięci”

„Człowiek, który przeżył każdy mecz, każdy skład i każdy zarząd. Zawsze sercem z klubem, zawsze znalazł czas żeby kibicować. Nie było dla niego ważniejszego dnia niż ten, w którym jego klub rozgrywał mecz. Ten człowiek zaznaczył stadion swoją obecnością na wieki.”

„Szkoda, że nie doczekał otwarcia nowego stadionu, ale jedno jest pewne - na pewno będzie krzyczał tam z góry z sektora niebo Orły do Boju!!!! Moje kondolencje dla rodziny i całej społeczności Jezioraka [*]"


Padły nawet konkretne propozycje.

„Może nie ten czas, ale myślę, że nowy stadion powinien nosić imię Pawła Jakielskiego. W dziejach naszego klubu nie było i nie będzie tak wiernej osoby, a czasem oddaniem Jeziorakowi można by obdzielić pozostałe legendy, być może i do miejsca nr 10. Dawid Kopaczewski, co Ty o tym sądzisz? Co Wy wszyscy o tym sądzicie?”


"Kiedyś na mecz pojechałem ze złamanym kręgosłupem!"

Kto poznał Pawła Jakielskiego, ten miał furę szczęścia. Bo to był ciekawy gość nie tylko z uwagi na kibicowanie Jeziorakowi, ale był po prostu ciekawy sam w sobie. Zawsze z kulturą, humorem i całą masą żartów i anegdot. Miałem tego farta, że poznałem pana Pawła już dość dawno temu. Kilkukrotnie spotykaliśmy się w jego mieszkaniu, porozmawiać o piłce, ale nie tylko.


Oto fragmenty mojego artykułu "Kiedyś na mecz pojechałem ze złamanym kręgosłupem!", który ukazał się w październiku 2011 w Gazecie Iławskiej.

- Różne przygody przeżyłem podróżując za Jeziorakiem... Dawno temu, jeszcze za czasów komuny na meczu w Olsztynie zatrzymała mnie milicja i nie chciała wypuścić. Pomógł mi mój syn, Piotr. Położył się pod koła autokaru i powiedział, że bez tatusia nie jedzie — wspomina Paweł Jakielski.

Olsztyńska MO zatrzymała Pawła Jakielskiego z jednego powodu: podczas wyjazdowego meczu Jezioraka z Warmią Olsztyn, a przed spotkaniem reprezentacji Polski z Anglią, krzyknął „Orły do Boju”. Milicjant powiedział mu: „Niech Pan to zrobi jeszcze raz”. „Pawełek” krzyknął, a po chwili siedział skuty w radiowozie.

- Wywieźli mnie na ulicę Metalową w Olsztynie. Milicjanci bardzo długo lali na mnie lodowatą wodę z węża — wspomina nasz bohater. — Później się dowiedziałem, że wszyscy nasi kibice, a było ich bardzo dużo, skandowali: „Warmia oddaj Pawła!”. Ludzie zgromadzeni na stadionie nie wiedzieli o co chodzi. W końcu mnie iławiaki odbili, a to między innymi dzięki mojemu synowi, Piotrkowi. Dopiął swego, po kilku godzinach karnego pobytu u milicjantów wracałem już do Iławy.

Zdjęcie szkolne klasy Pawła Jakielskiego (arch. rodzinne)

Paweł Jakielski na swój pierwszy mecz Jezioraka poszedł 1 października 1951 roku. Iławianie grali wówczas na boisku przy IZNS-ach.

- Na mecz zabrał mnie mój brat, który chodził do iławskiego gimnazjum. Nie wiedziałem wtedy co to jest piłka nożna. Szybko jednak przekonałem się na czym polega i jaka jest wspaniała — mówi Jakielski. — To były czasy, kiedy piłki były sznurowane za pomocą specjalnej igły. Zupełnie inaczej niż dziś.


Pan Prezes

Klub Kibica Jezioraka Iława (Fot. arch. rodzinne)

Początkowo rodzina Jakielskich zamieszkała przy ulicy Ostródzkiej.

- Mieszkaliśmy w barakach. Gdy dostałem pracę jako kierowca w Zespole Szkół Budowlanych, to od razu przeprowadziłem się na ulicę 1 Maja, w najbliższe sąsiedztwo „budowlanki”

- mówi pan Paweł. Od tego momentu zaczął regularnie "chodzić na Jeziorak”, który grał już na stadionie przy ulicy Sienkiewicza. To były lata, gdy iławski klub był w sportowym dołku; grał wówczas w najniższej lidze, w B klasie. Jakielski był wówczas prezesem już nieistniejącego klubu LZS Łabędź Nowa Wieś. Więcej o klubach z Iławy i okolic, których już nie ma, w artykule:

GKS Iława, Rezerwat Karaś, Łabędź Nowa Wieś… Kluby piłkarskie, których już nie ma [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

Powstał pomysł, aby połączyć te dwa kluby. Tak zaczęła się, w dużym skrócie, budowa silnego Jezioraka.

- Zaczęliśmy grać coraz wyżej. Doskonale pamiętam baraże o III ligę, w których pokonaliśmy braniewską Zatokę. Na rewanżowy mecz pojechało do Braniewa ponad 500 naszych kibiców, z Iławy ciągnął się sznur samochodów. Gola na wagę awansu strzelił Piotr Lange, który później kontynuował karierę w I-ligowym Zagłębiu Sosnowiec


Podczas tamtego spotkania w mieszkaniu przy 1 Maja, w 2011 roku, Paweł Jakielski opowiadał o klimacie, jaki panował wówczas na meczach klubu z Sienkiewicza - zdaniem fana, był on nie do opisania. Na domowe pojedynki przychodziło za każdym razem co najmniej po dwa tysiące kibiców.


"Milicja uważała, że trzeba mieć nas na oku"

„Pawełek” za Jeziorakiem przejechał tysiące kilometrów. Przez ponad 70 lat kibicowania wspomnień zebrało się mnóstwo, trzeba by jednego wydania gazety, aby przytoczyć te najciekawsze. Przez dłuższy czas Jakielski był prezesem Klubu Kibica i jako taki był infiltrowany przez władzę ludową.

- Milicja uważała, że jesteśmy za dobrze zorganizowani i trzeba mieć nas na oku

- wspominał wówczas.


Jeden przypadek z kibicowskiego życia mieszkańca Iławy jest — wydawałoby się — bardzo drastyczny. Nie dla „Pawełka” oczywiście, któremu odwagi nigdy nie brakowało. Otóż w wyniku feralnego skok do wody, do jeziora Urowiec w okolicach Siemian, złamał kręgosłup. Obyło się na szczęście bez poważnych powikłań, jednak swoje trzeba było w szpitalu odleżeć.

- A Jeziorak grał właśnie mecz, i to u siebie. Nie mogłem, cholera, przepuścić tego spotkania. Wiedziałem, że doktor Zenon Olszewski wybiera się na mecz, jako opieka medyczna. Spytałem, czy mogę z nim pojechać, w karetce, na ten pojedynek. Namawiałem go długo, w końcu się zgodził i ukryty w "eRce" wyjechałem ze szpitala. Cały stadion patrzył się na mnie, jak na kosmitę, bo tak właśnie wyglądałem w tych wszystkich usztywniaczach i „sprzętach” pourazowych.

Fot. Mateusz Partyga

Pan Paweł był bardzo lubiany nie tylko przez innych kibiców, ale także przez kolejne pokolenia piłkarzy „J”, przez jego trenerów, działaczy itd. Sam w końcu stał się swego rodzaju symbolem klubu, legendą za życia. Jak mi powiedział te kilkanaście lat temu:

- Przecież Iława tak naprawdę znana jest w Polsce przede wszystkim z dwóch rzeczy: z Zakładu Karnego oraz z klubu sportowego właśnie. Wierzcie mi, przez lata pracy w „budowlance” jako kierowca zjechałem całą Polskę i gdy była mowa o naszej pięknej Iławie, to zawsze pojawiały się te dwa elementy.


„Orły do boju” — skąd to się wzięło

Paweł Jakielski trzyma szalik Jezioraka z synem, Andrzejem (Fot. arch. rodzinne)

„Orły Do Boju” to (jeszcze do niedawna) najbardziej znany okrzyk na iławskim stadionie. Jego twórcą i wykonawcą był Paweł Jakielski. A jak powstało hasło?

— Na stadionie w Iławie, na pokaźnej górce od strony lasu, jest piękny pomnik orła, pochodzący jeszcze z czasów komuny. Wielki ptak sprawia wrażenie startującego do boju. Pomyślałem więc, aby okrzykiem „Orły Do Boju”, w nawiązaniu do pomnika, dopingować naszych piłkarzy. Przyjęło się i do dziś go wykrzykuję. Słyszałem, że jeden z radnych miejskich wpadł na „genialny” pomysł, aby go zlikwidować, bo „bez korony, taki komunistyczny”, nie zgodny z dzisiejszym ustrojem. Totalna głupota. Przecież orzeł startujący do boju nie musi mieć korony, jest mu ona zbędna. 

Niestety, pomnika orła na stadionie w Iławie już też nie ma. A tu słowa, które wówczas na koniec wywiadu wypowiedział „Pawełek”.

— Przez te wiele lat przeżyłem mnóstwo wspaniałych chwil dzięki Jeziorakowi. Przy okazji tego artykułu chciałem podziękować piłkarzom, trenerom, działaczom i kibicom iławskiej drużyny za wszystko, co dzięki nim przeżyłem i poznałem. Teraz trzeba jednak myśleć już o tym, żeby w Jezioraku było tylko lepiej, żeby problemy w końcu zaczęły nas omijać...


Wciąż aktualne, prawda? Paweł Jakielski został pochowany na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Piaskowej w Iławie, sektor M, rząd X, numer 7.

sport

zico

kontakt@infoilawa.pl

Fot. Jeziorak Iława

REKLAMAgeodeta

4Komentarze

dodaj komentarz

Portal infoilawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

  • ~Orzeł 4 dzisiaj 17:47

    "Gościu siądź a odpocznij sobie"Można porządną ławkę wykonać, a Pawełka jako rzeźbę odlaną lub odpowiedniego drzewa, posadzić. I tu każdy z Pawełkiem mógłby porozmawiać, lub posiedzieć .

    odpowiedz oceń komentarz komentarz zgłoszony do moderacji
  • ~Swój 3 dzisiaj 17:39ocena: 100% 

    Wspomniany Paweł Jakielski owszem doskonały ojciec, ale już co do piłkarzy naszych to gwiazda. Pamiętajcie jak był nad stadionem poniemiecki pomnik a na nim z otworzonymi skrzydłami ptak, o którym mówiono, że to orzeł. Jednak nie wszyscy uznawali, że to orzeł. Pewnej nocy jakaś bestia zniszczyła potłukła tego ptaka na pomniku.W tym momencie Pawełek miał podobno uznać, ze to ORZEŁ i tak zostało. I Pawełkowi od tego czasu przyszło do głowy, by wołać ORŁY DO BOJU! Zacz orzeł zawsze jest bojowy.

    odpowiedz oceń komentarz komentarz zgłoszony do moderacji
  • ~Kibic 2 dzisiaj 16:45

    Dla Pana Pawła krzesełko z jego imieniem to świetny pomysł. Ale ktoś kto wpadł na to by nazwać cały stadion jego nazwiskiem to ostro popłynął. Cześć jego pamięci! Spoczywaj w pokoju

    odpowiedz oceń komentarz komentarz zgłoszony do moderacji
  • ~Kibic 1 dzisiaj 16:45ocena: 100% 

    Dla Pana Pawła krzesełko z jego imieniem to świetny pomysł. Ale ktoś kto wpadł na to by nazwać cały stadion jego nazwiskiem to ostro popłynął. Cześć jego pamięci! Spoczywaj w pokoju

    odpowiedz oceń komentarz komentarz zgłoszony do moderacji
REKLAMAKORIM
tel. 500 530 427 lub napisz kontakt@infoilawa.pl
REKLAMAchelmzyca2
Artykuł załadowany: 0.5521 sekundy