Piotr z Iławy i 28-kilometrowa przejażdżka motocyklem... po zamarzniętym Jezioraku.
28 km, motocyklem, po zamarzniętej tafli najdłuższego polskiego jeziora – to przygoda, jaką przeżył dzisiaj Piotr, pasjonat dwóch kółek z Iławy.
Jak podkreśla, jego zdaniem wcale nie było to niebezpieczne czy nieodpowiedzialne.
- Jeśli lód ma blisko 40 grubości i jest to robione "z głową", to praktycznie tego zagrożenia nie ma – mówi w rozmowie z nami.
Grubość pokrywy motocyklista sprawdził wraz z kolegami, którzy mu towarzyszyli, asekurowali i wspierali. Jak przekonują Iławianie, byli dobrze przygotowani do podjęcia tego wyzwania, a po drodze... napotkali sześć aut stojących na tafli Jezioraka. Obok byli wędkarze – miłośnicy połowów podlodowych.
Trasa? Wiodła znad zatoki Kraga do samej Iławy. To 28 kilometrów, które mieszkaniec Iławy pokonał swoim 105-konnym motocyklem Kawasaki. Za nim jechał kolega na quadzie.
- Adrenalina była niesamowita. Po tym, jak zsiadłem z motocykla, cały się trząsłem – opowiada Piotr i przyznaje: Od zawsze miałem ochotę pojeździć na lodzie. Myślałem o tym już od 3 lat. W tym roku mamy w końcu gruby lód i zimę, jakiej nie było od lat, trzeba korzystać! Wszystko przebiegło bezpiecznie i bardzo pozytywnie.
Jak dodaje, to była wyprawa "na spontanie".
- Uwielbiam motocykle, są moją pasją od dziecka. Pomagali mi koledzy, mieliśmy cały czas łączność. Gdyby cokolwiek się stało na trasie, to z pewnością jeden drugiemu by pomógł – zaznaczył.
Na trasie nie zabrakło wyzwań.
- Jest rzeczywiście dużo śniegu. Ponieważ dałem zbyt małe kolce na przednie koło, ono mi trochę uciekało, tył trzymał się dobrze. W takich warunkach utrzymanie motocykla w pionie zawsze jest wyzwaniem – komentuje motocyklista.
Finał zimowej wyprawy nastąpił wczesnym popołudniem w samym sercu Iławy, przy pomoście Ilavii. Nie brakowało zaciekawionych gapiów, niektórzy wyrażali swoje opinie.
Część osób uważa samo wchodzenie na lód za poważne zagrożenie, a tutaj mieliśmy do czynienia z jazdą motocyklem po zamarzniętym akwenie. Miłośnicy dwóch kółek i adrenaliny podkreślają jednak, że byli dobrze przygotowani. Niektóre osoby z tej grupy mają doświadczenie w zakresie wędkowania na zamarzniętych jeziorach – a więc znają lód i związane z nim zagrożenia. Jak podkreślają, doświadczenie, odpowiednie przygotowanie i sprawdzenie grubości pokrywy lodowej – to podstawa.
Red. kontakt@infoilawa.pl.








4Komentarze
Portal infoilawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
Skrajna głupota - za oknem aktualnie plus 4 stopnie. I jeszcze się chwali jakby miał czym i rżnie wielkiego bohatera. A w razie czego narażałby na niebezpieczeństwo osoby z różnych służb, które musiałyby bezmyślnego dowcipnisia ratować. A jeśli chodzi o doświadczonych wędkarzy, to znałem kiedyś takiego jednego "wybitnego fachowca" od wędkowania na lodzie. Ostatecznie spoczął na dnie pewnego jeziora w towarzystwie rybek, na które zaciekle i bezmyślnie się zasadzał. Później strażacy musieli go wyciągać z głębokości kilku metrów, aby rodzina mogła "fachowca od lodu" pochować ok. 1.5 metra pod ziemią. Czy policja nie miałaby jakiś podstaw prawnych, aby dowcipnisia odnaleźć i wlepić głupkowi solidnego mandatu? Właścicielom 6 samochodów napotkanych na lodzie - również? Np. za narażanie na niebezpieczeństwo życia ludzkiego, które jest przecież (podobno) wartością najwyższą ?
a później zrzutka,bo płacz że rodzina straciła jedynego żywiciela rodziny....
Piękna sprawa !! Ale raczej pod mostem z Małym Jeziorakiem to raczej nie przejechał :)
Dał by spokojnie radę, w tygodniu maverickami jeździli pod mostem i było ok