REKLAMAbhp
REKLAMAOlszta
REKLAMABS Iława 2026

Aktualności

  wydrukuj podstronę do DRUKUJ10 czerwca 2026, 09:08 komentarzy 10
zdjęcie jest tylko ilustracją do artykułu

zdjęcie jest tylko ilustracją do artykułu (Fot. magnific.com)

Rozumiem oświatę na wielu płaszczyznach jej potrzeb. Nawet teraz, na emeryturze, mam częsty bezpośredni kontakt z dwiema stronami edukacji. Słyszę co mówią szkolne korytarze. Szkoła coraz mniej przypomina rodzicom miejsce, które prowadziło ich w edukacji. Oświata zmieniła się w biurokratyczną placówkę z polem światopoglądowej bitwy. Stała się narzędziem w rękach polityków burzących stabilność z lewej na prawo. Trudno się dziwić rodzicom, że nie uważają jej za społeczne dobro wspólne.

Relacja nauczyciel–rodzic zaczyna przypominać walkę o wpływ na dziecko. Okopy przechodzą z rąk do rąk, a dzieci zamiast ufać stronom zamykają się w wirtualnej sieci wiedzy i rozrywki coraz mniej zwracając uwagę na toczący się nad nimi spór. Algorytmy obecne w ich dorastaniu zdecydują o wartościach, które osadzą je w życiu.

 

W przeładowanej konfliktem z otoczeniem, biurokracją oraz podstawą programową szkole jest coraz mniej miejsca na wypracowanie wspólnych wychowawczo–dydaktycznych wartości.

 

Nauczyciele stali się zakładnikami przygotowania uczniów do egzaminów zewnętrznych. Testomania zamiast myślenia zawładnęła wszystkimi. Słupki, statystyki, porównania, procedury ograniczają rozwój ucznia. Nauczyciel pochłonięty dokumentacją, tabelami i sprawozdaniami traci nie tylko czas na rozmowę z uczniem, traci również jego zaufanie i pasję bycia nim.

Oświata staje się fabryką punktów, w której empatia, budowanie relacji i zwykły dialog pozbawiony emocji ma coraz mniej miejsca.

Szkoła postrzegana przez dziesiątki lat jako miejsce wiedzy odchodzi w zapomnienie. W dobie internetu nauczyciel przestał być źródłem informacji. Często staje się niewiarygodny w treści. Coraz trudnij jest mu zaoferować coś więcej niż suchy przekaz. Tracąc wiarygodność pogrąża swój autorytet w konfrontacji z AI. Młodzi ludzie coraz rzadziej zostawiają swoje CV w szkolnym sekretariacie. Oświata, to miejsce dalekiego wyboru przyszłości zawodowej. Nauczyciel nigdy nie był finansowym krezusem. Korepetycje poprawiające nauczycielski budżet, popołudnia i weekendy w innej aktywności finansowej nie są rzadkością.

 

Relacje na linii szkoła–dom uległy radykalnej zmianie. Partnerstwo zastąpiła roszczeniowość. Brak zaufania zdominowały konflikty. Zamiast rozmowy - skarga z błahego powodu. Edukacja stała się usługą, która podlega reklamacji. Rodzic zaganiany codziennością oczekuje, że wchłonięte przez oświatę dziecko będzie idealnym tworem jego wyobraźni. Każdą porażkę, uwagę, niepowodzenie interpretuje jako błąd nauczyciela-usługodawcy.

 

Żyjemy w kulturze polaryzacji. Brak wzajemnego zaufania i dialogu niszczy polską szkołę. Bezpośrednia rozmowa wymaga wysiłku, powściągliwości w emocji tworzących nowy początek.

Rodzicowi łatwiej napisać skargę do oświatowego nadzoru niż dokładać sobie pracy w wyjaśnieniu problemu. Skargi, donosy zastępują zwykły dialog. Ta próba siłowego rozwiązania konfliktu ostatecznie niszczy porozumienie.

Kuratorium z obowiązku mija się w drzwiach z innymi instytucjami wiecznie kontrolującymi pracę szkoły. Sekretariat jest światkiem codziennych pożarów, które muszą być gaszone na cito. Nauczyciel potrzebujący wsparcia dyrektora w swojej pracy z trudem znajduje lukę w tym zamieszaniu. Dyrektor, często kolega/koleżanka z pokoju nauczycielskiego jest coraz dalej od warsztatu nauczyciela. Wymagania i presja otoczenia powodują, że jest coraz mniej chętnych do pełnienia tej funkcji.

 

Współczesny rodzic krąży jak helikopter nad dzieckiem chroniąc je przed każdym stresem. Często wyjeżdża z nim na długie wakacje podczas roku szkolnego. W zachodniej i skandynawskiej oświacie stawianej za wzór, to bardzo poważne ustawowe uchybienie kosztujące setki, a nawet tysiące euro w karze nieobecności szkolnej. W naszej jest akceptowalnym zachowaniem wynikającym z braku jasnych rozporządzeń. Dokłada to pracy przedmiotowcom zmuszonym do sprawdzania nadrabianych zaległości. Dodatkowe dni wolne, wycieczki, zawody w roku szkolnym burzą siatkę godzin związaną z podstawą programową.

Szkoła straciła duszę stając się urzędem. Nauczyciel rozliczany z procedur został urzędnikiem. Kryzys pomiędzy rodzicami, a gronem pedagogicznym ma w konsekwencji jednego przegranego – jest nim uczeń.

 

Edukacja to wspólna droga szkoły i domu. Nie zawsze jest to ekspresowa, pozbawiona nierówności podróż. Jednak bez wzajemnego zaufania i zrozumienia, odciążenia nauczycieli od biurokratycznych wymagań nie zbudujemy oświaty, na którą zasługują nasze dzieci i wnuki. Bez tych relacji szkoły w szkole będzie coraz mniej.

aktualności 

Paweł Hofman

 

REKLAMANAJLAK
REKLAMAMRÓWKA

10Komentarze

dodaj komentarz

Portal infoilawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

  • ~3- z historii 10 miesiąc temuocena: 0% 

    kiedyś to było a teraz to nie ma...

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Anna 9 miesiąc temuocena: 49% 

    A może gdyby tak nauczyciel popracował na kasie 10 godzin? Może by w końcu przestał narzekać, mając po godzinie 12.00 wolne, wszystkie wakacje i święta. A tu tylko narzekać

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~tam jest dobrze, gdzie ciebie nie ma? 8 miesiąc temuocena: 49% 

    To gdzie wtedy ty Anusiu pracowałabyś, gdyby nauczyciele wygryźli cię z twojej roboty? Poszłabyś do szkoły uczyć swoje grzeczniutkie bąbelki, ciesząc się wolnością po godz. 12, podczas wszystkich wakacji i świąt? Ciekawe jak długo w towarzystwie swoich dzieciątek oraz ich koleżanek i kolegów w klasie dałabyś radę psychicznie i nerwowo wytrzymać, zanim pośpiesznie wiałabyś ze szkoły w poszukiwaniu jakiejś kasy?

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~dzieją się rzeczy niesłychane... 7 miesiąc temuocena: 61% 

    Niepokojącą nowością w funkcjonowaniu np. szkół podstawowych jest to, że poważne problemy wychowawcze zaczynają się w nich już od najmłodszych klas. Co kiedyś było sytuacją niespotykaną. Dochodzi w nich do manifestowania przez uczniów postaw aspołecznych, przemocy wobec rówieśników (a nawet ich prób wobec uczących tam nauczycielek), wulgarności. Zdarza się nawet, że do klas pierwszych wzywana jest... policja. Dzieci uważają, że wszystko im wolno, ponieważ z takim nastawieniem przychodzą ze swoich rodzinnych domów. Wszelkie próby zdyscyplinowania takich uczniów, nauczenia ich norm społecznych obowiązujących w grupie, często spotyka się z automatyczną, wściekłą reakcją rodziców biegnących zaraz na skargę do przeróżnych organów oraz, jak to miało niedawno miejsce w jednej ze szkół - interwencją pewnego, WAŻNEGO miejskiego radnego po znajomości. Nauczyciele i dyrekcja szkoły zostali poddani wręcz inkwizycyjnemu procesowi przed obliczem władz miejskich...

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~skoro w klasach pierwszych już bywa policja, to pewnie we żłobkach interweniują antyterroryści? dzieją się rzeczy...,cd. 6 miesiąc temuocena: 56% 

    Część małych dzieci przychodzi do szkół podstawowych w stanach kompletnego rozchwiania emocjonalnego, w stanie niepewności, w braku stabilizacji uczuciowej. Tak bardzo im potrzebnej. W społeczeństwie egzystuje coraz więcej tzw. rodzin patchworkowych, czyli rekonstruowanych albo kilkurodzinnych, powstających przez zakładanie nowych rodzin po rozwodach lub w ciągle zmiennych konkubinatach. Dziecko ma wtedy w domu już niekiedy np. trzeciego tzw. tatusia. A prawdziwy tatuś ( lub mamusia) gdzieś wyfrunął i ma nową żonkę lub konkubinkę oraz nowe dzieci. Dziecko nie ma poczucia stabilizacji, jest duchowo opuszczone przez parę swoich spłodzicieli, którzy zajęci są tylko swoimi sprawami, zagubione, wystraszone i przez to wszystko skłonne do agresji. Przychodzi do klasy, w której jest kilku kolegów w podobnej do jego sytuacji i zaczyna się rozgrywka i totalny chaos. Nawet policja go nie ogarnie. PS. Rodzice, chcecie mieć szczęśliwe dzieci? Zacznijcie porządkować sytuację od siebie...

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~maja 5 miesiąc temuocena: 53% 

    Dziś tzw. Grono podejmuje czasem skrajne decyzje. Na terenie SP4 przed samym budynkiem soją samochody bo państwo nauczycielstwo mają tam parking. Gdzie ?- obok wejścia do szkoły. Z tego powodu zamknięto też dodatkowe wejście od strony ulicy Alberta ( po 20,30 latach?) bo… jak informuje grono kierownicze - dzieci się chowały za samochodami i może dojść do tragedii!!!. Patrzy na to policja, samorząd i nic… Koto wydał na to zgodę. W przepisach jest, że odległości przy minimalnej nawet liczbie aut wynosi 7 metrów od budynku! To przepisy ale prawda jest taka, że samochody w tym miejscu to skrajna głupota.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~ola 4 miesiąc temuocena: 56% 

    To nie jest - bicie piany...to są małe punkty które definiują charakter myślenia. Tam jest bardzo mała przestrzeń. A jak trzeba będzie podstawić drabinę strażacką albo samochody innych służb to co w tej sytuacji? Po za tym szkoła kilka lat temu zbudowała tam ładne zaplecze przyrodnicze do zajęć dydaktycznych (ciekawe czy z tego korzysta) Dlatego była tam bramka. Projekt z roślinami otrzymał regionalną nagrodę. Parking tam nie pasuje to oczywiste.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~bicie piany? 3 miesiąc temuocena: 52% 

    A co to ma wspólnego z funkcjonowaniem szkoły jako placówki dydaktycznej oraz do relacji szkoła- dom, o których pisze pan Hofman? Masz nieutulony żal, że sama nie możesz tam parkować? I gdzie jest ulica Alberta?

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Katolik 2 miesiąc temuocena: 26% 

    Panie kochany! Kto te formy wyrazu zakapuje? Musi być powrót do dawnych szkolnych czasów. Jakim prawem szkoła uczy seksu, kiedy ta nauka z czasem sama przychodzi.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~człowiek 1 miesiąc temuocena: 53% 

    Szkoła nie uczy żadnego seksu, którym tak się podniecasz. Szkoła wyjaśnia jak jest zbudowany człowiek, jak funkcjonuje jego ciało i sfera psychiczna. Ty np. o budowie swoich koleżanek, funkcjonowaniu ich ciał i psychiki, zapewne z wypiekami na twarzy dowiadywałeś sìę wyłącznie z wulgarnych przekazów swoich kolegów i pokątnie oglądanych tzw. świerszczków. I tak to taka "wiedza" sama z czasem do ciebie przyszła. I najwyraźniej na jej etapie poprzestałeś. A twoje nachalne, nie wiadomo czemu mające służyć, manifestowanie swojej "katolikockości" na tutejszych forach przy przeróżnych okazjach i oględnie się wyrażając, niezbyt mądrych twoich tekścikach - zbytniego splendoru temu wyznaniu nie dodaje. Raczej je ośmiesza twoją bezmyślnością i tzw. ciemnogrodem zagnieżdżonym w twojej skołatanej główce.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
REKLAMApui
REKLAMAKORIM
tel. 500 530 427 lub napisz kontakt@infoilawa.pl
REKLAMAmrówka 3
Artykuł załadowany: 0.7576 sekundy